Babbel Logo

Osiem absurdów języka angielskiego

Osiem sposobów na wyrażenie czasu przyszłego, nieszczęsne czasowniki frazowe i zasady wymowy, w których aż roi się od wyjątków. Angielski jest prosty? Oto kilka słów na ten temat z perspektywy native speakerki.
Author's Avatar
Osiem absurdów języka angielskiego

„Angielski jest trudny”. „Angielskiego trudno się nauczyć”. Tak mówią ci, dla których angielski nie jest językiem ojczystym. Gdyby osoby te nie opowiadały mi, native speakerce, o pocie i łzach, jakimi okupują naukę słówek i gramatyki, prawdopodobnie nie zdawałabym sobie sprawy z rzeczywistej skali problemu. To nieprawda, że angielskiego nie sposób się nauczyć – ale na uczących się faktycznie czyhają pułapki. Oto kilka z nich.

1. Słowa, które wyglądają, jakby się rymowały, co (ani trochę) nie jest prawdą

Jedną z podstawowych cech angielskiego jest to, że wiele słów pisze się podobnie, ale nie ma absolutnie żadnej gwarancji na to, że również podobnie się je wymawia. Pomyśl o wymowie takich słów jak cough (kaszleć), rough (surowy), though (jednak) oraz through (przez). Uff…

2. Słowa, które wyglądają identycznie, lecz mają kilka znaczeń — i w zależności od znaczenia inaczej się je wymawia

W angielskim są też słowa (jak record), których znaczenie zależy od tego, czy występują jako rzeczownik czy jako czasownik. Jakby tego było mało, słowa te są też odmiennie akcentowane. Powiesz REcord (nagranie), z akcentem na pierwszą sylabę, gdy mowa o starym albumie Beatlesów w zbiorach muzycznych Twojego taty, ale reCORD (nagrać), z akcentem na drugą sylabę, jeśli masz na myśli pozostawienie wiadomości na automatycznej sekretarce. Nie ma lekko!

3. Słowa, które w ogóle nie brzmią tak, jak sugerowałby ich zapis

Przykładów nie trzeba szukać zbyt daleko: spójrzmy na debt (dług) i doubt (wątpliwość), czyli słowa, które odziedziczyły „b” po łacińskim debitum, z którego się wywodzą – z tym, że „b” już w nich nie słychać, a już tylko widać. Podobnie ze słowem receipt (paragon). Ale to jeszcze nie wszystko. Pisownia niektórych słów została specjalnie zmieniona właściwie po to, by pokrywała się z pisownią łacińską. Na przykład zapis staroangielskiego słowa iland (wyspa) został zmieniony na island (wyspa) – mały ukłon w stronę łacińskiego słowa insula.

4. Reguła „zapisuj i przed e”, która pozostawia wiele do życzenia

Każdy, kto uczył lub uczy się angielskiego, zapewne spotkał się kiedyś z „jasną” zasadą dotyczącą zapisu kolejności samogłosek, zgodnie z którą „i” zapisujemy po „e”, chyba że z przodu stoi spółgłoska „c”, a także z wyjątkiem słów neighbor i weigh. No tak… Podobno reguła ta ma „ułatwić” nam naukę. Problem w tym, że zupełnie nie zdaje egzaminu w przypadku takich słów jak weird (dziwny), heist (napad), leisure (czas wolny), ancient (starożytny), efficient (wydajny), neither (ani) i conscience (sumienie).

5. Przymiotniki, które muszą występować po sobie w określonej kolejności (tylko jakiej?)

To jedna z tych reguł, które są absolutnie oczywiste dla native speakera, choć nigdy w życiu się nad nimi nie zastanawiał – tak już jest, że powiemy raczej big, bad wolf (duży zły wilk), a nie na odwrót – bad, big wolf (zły duży wilk). Z pomocą przychodzi wówczas zasada: najpierw podajemy przymiotniki wyrażające opinię, potem – rozmiar, następnie – wiek, kolor, pochodzenie, materiał i wreszcie cel. Dlatego określenie that nice little old plump white dog (ten uroczy, malutki, stary, pulchny biały pies) brzmi po angielsku całkiem dobrze, ale już that old white plump little nice dog (ten stary, biały, pulchny, malutki, uroczy pies) przypomina fragment surrealistycznego wiersza.

6. Ten dodatkowy dźwięk, którego nie ma w żadnym innym języku

Czy wiesz, że właściwie żaden inny język na świecie nie posiada dźwięku „th” jak w słowie father? To, co lingwiści określają mianem „spółgłoski szczelinowej międzyzębowej dźwięcznej”, bywa dla wielu uczących się angielskiego twardym orzechem do zgryzienia – a raczej do wymówienia.

7. Czasy mogą być… czasochłonne

Skoro forma czasu przeszłego czasownika complete (uzupełnić) brzmi completed, to dlaczego analogiczna forma od go (iść) nie brzmi goed? Nauka czasów wymaga… czasu. I cierpliwości. W niektórych językach (jak na przykład mandaryńskim) czasu w ogóle nie wyraża się za pomocą czasowników, toteż ich użytkownikom trochę – no właśnie, czasu! – zajmie zapoznanie się z ideą czasów w angielskim. I jeszcze ciekawostka, którą możesz zabłysnąć w towarzystwie: czy wiesz, że w angielskim istnieje przynajmniej osiem sposobów wyrażenia samego czasu przyszłego? Osiem!

8. F jak „frazale”

Choć większość native speakerów nigdy się nad tym nie zastanawia, to kolejne wyzwanie w nauce angielskiego stanowią słówka zwane phrasal verbs, czyli czasowniki frazowe (lub złożone). Czyli potocznie „frazale” (czy też „frejzale”). Czasowniki frazowe są zbitką dwóch lub więcej słów. Jak łatwo się domyślić, owa zbitka ma zupełnie inne znaczenie niż każde z tych słów osobno. Jeśli Twoim zamiarem jest to go over somebody´s homework, oznacza to, że chcesz po prostu przejrzeć czyjeś zadanie domowe, a nie dosłownie „przejść” (go) „po” (over) nim i je podeptać. To run something by someone oznacza „coś komuś w skrócie przedstawić” lub streścić, a nie dosłownie „przebiec przez kogoś”. No, chyba że jesteś Bezgłowym Nickiem z „Harry‘ego Pottera”.

Ćwicz angielski (a jak masz dość, spróbuj niemieckiego).
Rozpocznij naukę
Który język chcesz opanować?