Magazyn Babbel

Czy polski to najtrudniejszy język świata?

Co sprawia, że polszczyzna często plasuje się wysoko w tego typu rankingach?

W Internecie roi się od dyskusji i rankingów mających wyłonić najtrudniejszy język świata. Często obok japońskiego czy arabskiego na wysokich miejscach pojawia się w nich język polski. Nauka japońskiego to żmudne pisanie znaków, arabskiego – odwieczny problem, czy uczyć się języka standardowego, używanego w mediach i szkolnictwie, czy może lokalnych dialektów, w których faktycznie mówi się na co dzień. A co sprawia, że taki postrach wśród entuzjastów językowych budzi też polszczyzna?

I speak Polish, what is your superpower?  

Jeśli uczyliście się kiedyś niemieckiego, pamiętacie pewnie tabelki z odmianą der, die, das przez przypadki (nie zdziwiłabym się nawet, jeśli do teraz Wam się śnią). Uczący się polskiego muszą się uporać ze znacznie większą liczbą – i to dużo dłuższych – tabelek wszelkiej maści. Polski ma siedem przypadków , do których dochodzi pięć (!) rodzajów gramatycznych. Inaczej niż by się mogło wydawać, w polszczyźnie znajdziemy nie tylko rodzaj męski, żeński i nijaki, ale także męskoosobowy i niemęskoosobowy, które pojawiają się w liczbie mnogiej. Dla porównania rosyjski, który w niektórych kwestiach dorównuje polskiemu zawiłością reguł, ma już tylko trzy rodzaje (te najbardziej dla nas intuicyjne: męski, żeński i nijaki).

Dodajmy do tego całkiem sporo wyjątków i wyjdzie nam, że polski to faktycznie najtrudniejszy język świata. W końcu adeptom naszego języka niemało trudności nastręcza także wymowa, a zwłaszcza zbitki spółgłosek – nierzadko trzy, cztery, a nawet pięć pod rząd. Można sobie wyobrazić, że takie słowa jak bezwzględny czy zmartwychwstanie na pierwszy rzut oka wyglądają na nie do wymówienia dla kogoś, kto dopiero uczy się języka. Polscy native speakerzy w końcu też miewają z nimi problemy, zwłaszcza po kilku głębszych.

A jak ma się polszczyzna do innych języków, które często figurują w tych samych rankingach? Weźmy na przykład chińszczyznę (mam na myśli język, nie kuchnię). Standardowy język chiński, zwany też mandaryńskim, jest z gramatycznego punktu widzenia zupełnym przeciwieństwem polskiego: nie ma w nim liczby, rodzajów, przypadków ani czasów. Nic się nie odmienia. Przyzwyczajeni do europejskich języków i tabelek z odmianą adepci mandaryńskiego często mówią, że chiński w ogóle nie ma gramatyki, co oczywiście nie jest prawdą (nie istnieje coś takiego jak język bez gramatyki, czyli bez zasad budowania zdań), ale faktem jest, że nie ma on gramatyki w takiej formie, do jakiej Polacy (czy też Niemcy, Finowie lub Albańczycy) są przyzwyczajeni. Wbrew pozorom nie znaczy to jednak, że chińskiego łatwo się nauczyć – płynne operowanie tym językiem wymaga przestawienia się na zupełnie inny system i oswojenia z tym, że znaczenie wielu wyrażeń jest dużo bardziej niż w przypadku języków europejskich zależne od kontekstu. Że już nie wspomnę o 2-3 tysiącach znaków pisma, które trzeba opanować, aby dość płynnie czytać chińskie teksty. Drobnostka, prawda? 

najtrudniejszy język świata
Czy polski to faktycznie najtrudniejszy język świata?

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

Który z tych dwóch języków jest więc trudniejszy – polski czy chiński? Nie da się udzielić prawidłowej odpowiedzi na to pytanie. Przeciętnie uzdolnione dziecko nauczy się w ciągu kilku lat każdego języka, który będzie w jego otoczeniu. Jeśli spojrzymy na wyżej postawione pytanie z tej perspektywy, to okaże się, że nauka żadnego języka nie stanowi wyraźnie większego wyzwania. Schody zaczynają się wtedy, kiedy dziecko opanuje dźwięki jakiegoś języka, reguły łączenia ich w słowa, a słów w zdania, a język ojczysty stanie się dla niego „ustawieniem domyślnym”. W rezultacie będzie się wydawał najbardziej naturalny, więc przy nauce każdego kolejnego języka trudność polegać będzie na tym, aby przełamać te „ustawienia domyślne” i przestawić się na inne dźwięki oraz zasady gramatyki.

I tak dochodzimy do podstawowej reguły, jeśli chodzi o stopień trudności jakiegoś języka: wszystko zależy od tego, jak bardzo język, którego chcemy się nauczyć, różni się od tych, które już znamy (a zwłaszcza od naszej mowy ojczystej!) – czyli jak odległe są zasady, którymi operuje ten nowy język od naszych „ustawień domyślnych”, do których automatycznie się odwołujemy. Opanowanie hiszpańskiego będzie dużo mniejszym wyzwaniem dla Włoszki niż dla Wietnamki, a Turek dużo szybciej niż Polak nauczy się uzbeckiego. To dlatego, że włoski i hiszpański (a także turecki i uzbecki) są blisko ze sobą spokrewnione, mają wiele bardzo podobnych słów i zasad gramatycznych. Na tej samej zasadzie przeciętny Japończyk znacznie prędzej osiągnie płynność w czytaniu i pisaniu po chińsku niż przeciętny Francuz, bo znaki pisma chińskiego używane są też w Japonii, gdzie znane są jako kanji. Z kolei dla kogoś, kto opanował już chociaż jeden język słowiański, nauka polskiego będzie o wiele łatwiejsza niż chociażby koreańskiego czy węgierskiego.

Trudno się więc dziwić, że mój chiński znajomy, który uczył się polskiego przez dwa lata w szkole językowej w Łodzi w grupie samych Ukraińców i Rosjan, straszliwie się frustrował i nie nadążał za innymi. Postępy w nauce zaczął robić dopiero wtedy, gdy przeniósł się do grupy studentów z innych krajów, którzy tak jak on nie znali jeszcze żadnych języków słowiańskich (było w niej kilka osób z krajów arabskich, a także Etiopka i Koreańczyk). Co ciekawe, Polakom z kolei nieco łatwiej nauczyć się chińskiego niż osobom anglojęzycznym, bo wbrew pozorom mamy dużo podobnych dźwięków. W chińskim występują dź, ć, ś oraz dz, ż, więc dla Polaków jest to o jedno wyzwanie mniej.

Co jeszcze decyduje o tym, że najtrudniejszy język świata sieje postrach wśród językowych pasjonatów?

Nie da się zatem rozprawiać o czymś takim, jak obiektywna trudność nauki jakiegoś języka. Ale kryterium, które warto wziąć pod uwagę przy okazji wyboru nowego języka, jest dostępność materiałów i liczba native speakerów. Języków na świecie jest dużo więcej niż mogłoby się wydawać, a w przypadku wielu z nich nie istnieje nawet jeden porządny słownik, nie mówiąc już o materiałach dydaktycznych dla osób, które chcą się go nauczyć. Na listach najtrudniejszych języków zawsze pojawiają się te same, powszechnie znane języki, którymi posługuje się bardzo wiele osób (np. chiński, arabski, rosyjski), czasem wspominane są też mniejsze języki europejskie (baskijski, gaelicki szkocki czy estoński), ale zazwyczaj nie jest to reprezentatywna grupa, która godnie odzwierciedlałaby różnorodność języków świata. Obecnie używanych języków na świecie jest w sumie około 7000! W samej Papui Nowej Gwinei, zamieszkiwanej przez 4 miliony ludzi, mówi się około 800 różnymi językami. Nauka stosunkowo małego języka z trudno dostępnymi materiałami, jak na przykład abchaskiego z Kaukazu (którym mówi 100 000 osób) czy papuaskiego języka enga (230 000 native speakerów), to oczywiście wyzwanie zupełnie innego kalibru niż na przykład japońskiego czy francuskiego.

Może być jednak jeszcze trudniej. Abchaski i enga, choć dla większości ludzi na Ziemi raczej egzotyczne, mają bądź co bądź dość duże społeczności użytkowników w każdym wieku, co gwarantuje ich przetrwanie (i zdecydowanie ułatwi potencjalnym adeptom znalezienie nauczyciela). Inaczej jest w przypadku języków zagrożonych wymarciem. Kiedy w 2015 roku brałam (bardzo skromny) udział w projekcie transkrypcji nagrań języka Malak-Malak z północnej Australii, miał on tylko ośmioro żyjących native speakerów, i to w wieku grubo powyżej sześćdziesiątki. Nauka takiego języka to dopiero wyzwanie dla amatora mocnych wrażeń!

Czy polski jest więc najtrudniejszym językiem świata? Krótka odpowiedź na to pytanie brzmi oczywiście „nie”, bo zwyczajnie nie ma czegoś takiego jak jeden „najtrudniejszy” język. Dobra wiadomość jest taka, że przy odpowiedniej motywacji i wytrwałości każdego języka można się nauczyć, a im więcej ich już się zna, tym łatwiej przychodzi opanowywanie kolejnych. A więc do dzieła!


Najtrudniejszy język świata nie istnieje, ale niektóre języki wciąż przedstawia się w tym świetle. Niemiecki także. Oto teksty, które wyjaśniają jego reguły gramatyczne:

Zacznij naukę angielskiego lub niemieckiego z Babbel!
Rozpocznij teraz
Podziel się:
Anna

Ania jest magistrem sinologii i uwielbia kulturę chińską w wydaniu tradycyjnym (hutongi, herbata, literatura) oraz – częściowo – współczesnym (jedzenie, karaoke, bubble tea). Interesuje się edukacją, w tym nauczaniem języków, i nie może zrozumieć, czemu psychoterapia nie jest obowiązkową częścią edukacji szkolnej. Oprócz różnorodności języków i kultur na świecie, fascynuje ją także różnorodność gatunków, zwłaszcza zwierząt. Do jej absolutnych faworytów należą kapibary.

Ania jest magistrem sinologii i uwielbia kulturę chińską w wydaniu tradycyjnym (hutongi, herbata, literatura) oraz – częściowo – współczesnym (jedzenie, karaoke, bubble tea). Interesuje się edukacją, w tym nauczaniem języków, i nie może zrozumieć, czemu psychoterapia nie jest obowiązkową częścią edukacji szkolnej. Oprócz różnorodności języków i kultur na świecie, fascynuje ją także różnorodność gatunków, zwłaszcza zwierząt. Do jej absolutnych faworytów należą kapibary.